http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Terror w Bombaju

Jacek Różalski
2008-11-30, ostatnia aktualizacja 2008-11-30 22:31

Bilans jednego z najkrwawszych zamachów ostatnich lat to na razie 125 zabitych i 327 rannych. Wśród nich nie ma Polaków. W Bombaju wciąż słychać wybuchy i strzelaninę. Wiele budynków płonie

Żołnierze przed hotelem Taj Mahal
Fot. Rajanish Kakade AP
Żołnierze przed hotelem Taj Mahal
Terror w Bombaju

Terroryści zaatakowali w sumie dziesięć różnych miejsc. W środę wieczorem ładunki wybuchły jednocześnie na dworcu kolejowym, w szpitalu, na posterunku policji, w restauracji, a nawet w jadącej taksówce. Ale najstraszniejsze sceny rozegrały się w dwóch wielkich hotelach położonych w dzielnicy Colaba, zawsze pełnej turystów i biznesmenów. W hotelu Oberoi, gdzie od środy terroryści więzili około 200 osób, wczoraj wybuchł pożar. Z okien pokoi i z dachu wydobywały się kłęby dymu. Żołnierze przeczesywali pokój za pokojem. Zamachowcy cały czas odpowiadali ogniem. Do chwili zamykania tego wydania "Gazety" wciąż nie było wiadomo, jaki był los uwięzionych gości.

Wcześniej, w czwartek rano, antyterrorystom udało się uwolnić zakładników więzionych w hotelu Tadź Mahal. Ci, którzy przeżyli, opowiadali, co widzieli w środku: stosy ciał na korytarzach, zakrwawione posadzki i zwłoki pływające z hotelowym basenie.

Dzień wcześniej w tym samym miejscu odbywało się przyjęcie z okazji 75-lecia istnienia konsulatu polskiego w Bombaju połączone z 90. rocznicą odzyskania niepodległości przez Polskę. Na przyjęcie zaproszono kilkaset osób, w tym wielu Polaków. - Szczęście, że atak nie nastąpił w tym momencie - powiedział chargé d'affaires w Delhi Piotr Opaliński. Gdy odbito hotel, wśród uwolnionych była tylko jedna Polka, która według informacji rzecznika MSZ Piotra Paszkowskiego jest cała i zdrowa. Nic nie stało się także dwóm innym, którzy wcześniej wydostali się z hotelu.

Do krwawych zamachów w Indiach dochodzi co kilka tygodni. To efekt tlącego się od odzyskania przez ten kraj niepodległości w 1948 roku konfliktu hindusko-islamskiego. Wystarczy przypomnieć, że tylko w październiku w stanie Asam w północno-wschodnich Indiach 76 osób zginęło w serii jedenastu zamachów, do których przyznało się ugrupowanie Siły Bezpieczeństwa Islamskiego - Indyjscy Mudżahedini. We wrześniu w kilku zatłoczonych miejscach handlowych w Delhi islamistyczne ugrupowanie Indyjscy Mudżahedini zabiło co najmniej 21 osób. Wówczas wśród ofiar byli jednak głównie miejscowi i doniesienia o zamachowcach - jeśli w ogóle - pojawiały się tylko w skrótach informacji. Tym razem terroryści zwrócili na siebie uwagę całego świata.

Do zamachów przyznała się organizacja Mudżahedini Dekanu, o której tak naprawdę niewiele wiadomo. - Ostrzegamy rząd Indii, by zaprzestał powtarzających się niesprawiedliwości wobec muzułmanów i oddał tereny im ukradzione. Wiemy, że rząd Indii nie potraktuje tych ostrzeżeń poważnie - napisali terroryści w mailu, który publikuje "Hindustan Times".

Podziel się swoją opinią: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów