http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Lepsze pieniądze niż bony

Jolanta Nowak
2011-12-18, ostatnia aktualizacja 2011-12-18 22:22

Eksperci od rynku pracy szacują, że w tym roku połowa zatrudnionych dostanie od szefów świąteczne prezenty. Wolimy gotówkę niż talony, ale nie grymasimy, bo wiele firm zmniejsza wartość upominków

ZOBACZ TAKŻE
Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan szacuje, że w tym roku przed świętami prezenty od swoich pracodawców dostanie prawie połowa polskich pracowników. Co przynosi święty Mikołaj? - Oprócz upominków rzeczowych bony do zrealizowania w wyznaczonych punktach, świadczenia pieniężne wypłacane w gotówce albo w postaci kart przedpłaconych (rodzaj karty kredytowej na określoną kwotę) - mówi Monika Zakrzewska, ekspert PKPP Lewiatan.

Od lat to właśnie bony są najpopularniejszą formą wsparcia świątecznego pracowników w urzędach i administracji państwowej. Pracodawcy prywatni coraz częściej wręczają upominki rzeczowe albo pieniądze. Dlaczego tak się dzieje? - Zgodnie ze zmianami wprowadzonymi w 2009 r. do ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, pracodawcy są zwolnieni od podatku dochodowego, jeśli wynagradzają pracownika upominkami rzeczowymi albo kwotą do 380 zł. Jednak bony tej wysokości już podlegają opodatkowaniu - tłumaczą eksperci PKPP Lewiatan.

Decyduje szef albo fundusz

Przyznawanie i wysokość nagród zależy od ustaleń w firmie. - My dostajemy bony - mówi Adam, pracownik dużej korporacji z branży informatycznej w Warszawie. - Każdy dostaje je w innej wysokości, w zależności od oceny rocznej. Rozpiętość jest spora - od 300 zł do 700 zł - mówi.

Inne kierują się zasadą, że najwięcej pieniędzy dostaje potrzebujący, nie chcą jednak podawać konkretnych kwot. - Nasi pracownicy dostali bony na towary, finansowane z Funduszu Socjalnego. Ich wartość zależy od dochodu w rodzinie. Najwięcej dostali pracownicy wielodzietni z niskimi dochodami przypadającym na osobę - mówi - Bony świąteczne dostajemy dwa razy w roku. Te o wyższej wartości dostają pracownicy na niższych stanowiskach - mówi Natalia Osica ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.

W niektórych firmach Mikołaj przychodzi tylko do dzieci. To stała zasada albo skutek kryzysu. - Co roku dostawaliśmy bony zakupowe na święta. Tym razem zostały tylko bony na 145 zł dla pracowników, którzy mają dzieci do 16. roku życia - mówi Radosław Kazimierski, rzecznik prasowy Programu Pierwszego Polskiego Radia. - U nas rodzice dostają do wyboru listę zabawek dla dzieci. Jest grająca biedronka, gry planszowe, globusy - mówi Maciej Kuźmicz z Ergo Hestia. W tym roku ubezpieczyciel przygotuje ponad 1,5 tys. paczek.

Lepszy bon niż nic

Sami pracownicy - jak wynika z analiz PKPP Lewiatan - nad talony przedkładają pieniądze. Wolałoby je aż 90 proc. obdarowanych bonami. Zgodnie podkreślają jednak, że lepszy bon niż nic w sytuacji, gdy firmy odchudzają worek z prezentami. - Co roku dostajemy bony o mniejszej wartości. Dwa lata temu na 300 zł, a w tym roku na 150 zł - żali się Wioletta. Pracuje w pięciogwiazdkowym warszawskim hotelu, który zatrudnia kilkaset osób.

Ciche dni przed świętami

Bywa, że pracodawcy zmuszeni cięciami budżetów likwidują świąteczne nagrody, po czym starają temat przemilczeć. - Jeśli upominki były w zwyczaju, brak oficjalnej informacji o tym, że w tym roku ich nie będzie, to najgorsze rozwiązanie. Zespół próbuje zdobyć informacje pocztą pantoflową i narasta napięcie - mówi Joanna Kotzian z HRK. - Firma może albo poinformować o tym w e-mailu, albo przez menedżerów. Zespół lepiej przyjmie informacje, jeśli towarzyszyć jej będzie uzasadnienie, np. gorsze wyniki firmy oraz obietnica przywrócenia bonusów, jeśli sytuacja rynkowa się poprawi - dodaje.

Pomagają innym

Zupełnie inną strategię na święta przyjęła firma doradztwa podatkowego Ernst & Young. Tu prezenty innym robią sami pracownicy. - W okresie świątecznym prowadzimy akcję "Ty możesz zostać Świętym Mikołajem". Pomagamy dzieciom z rodzin zastępczych, rodzinnych domów dziecka, rodzin wielodzietnych w trudnej sytuacji życiowej i ubogich. Pracownicy przygotowują dla nich paczki. Chodzi o zaspokojenie najpilniejszych potrzeb materialnych, np. zakup kurtek i butów na zimę, przyborów szkolnych ale także zabawek - mówi Agnieszka Maciejewska, dyrektor działu personalnego Ernst & Young.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl



Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów