Na polskim rynku modna staje się profesja trenera uwodzenia. Szkoły oferują "pakiety Casanovy", "skuteczność" i naukę "za jedyne kilkanaście tysięcy złotych". Jak odróżnić profesjonalnego trenera od naciągacza?
- Nie ma jednolitego standardu, wedle którego zostaje się trenerem, dlatego to nie jest proste. Zdarzają się osoby, które przeczytają kilka książek, przejdą kilkudniowy kurs, potem zakładają stronę internetową i reklamują się jako trenerzy. To nieetyczne. Ten problem istnieje w Polsce, bo tutejszy rynek uwodzenia jest dość młody. Warto zadzwonić do kilku szkół, porównać ich program i ceny. To nieduże środowisko, można wytropić naciągaczy. Przykładowo, nasza szkoła działa w Polsce od 2008 roku, z naszych usług skorzystało ponad 300 mężczyzn.
Jak wygląda ścieżka kariery trenera?
- Zwykle zaczyna się od sukcesów na polu uwodzenia w życiu prywatnym. Zwykle kursant w naszej szkole przechodzi dziesięciodniowy kurs podstawowy z uwodzenia, następnie półroczny, zakończony egzaminem praktycznym. Kandydat na trenera otrzymuje nie tylko wiedzę o uwodzeniu, lecz przechodzi także szkolenie z elementami psychologii. Następnie jest kierowany na półroczny trening z poziomu zaawansowanego. Zwykle na 30 osób ubiegających się o certyfikat zdaje około pięciu. Podczas takiego egzaminu muszą np. w ciągu kilku godzin uwieść kobietę, ubrani w cuchnący strój. Wreszcie kandydat trafia na kilkumiesięczny staż. W sumie w rok zdobywa narzędzia do pracy, ale profesjonalistą zostaje dopiero po kilku latach pracy w zawodzie. Trener powinien być dla kursantów mentorem, więc powinien mieć wyższe wykształcenie, znać języki obce i mieć zainteresowania, o których mógłby swobodnie rozmawiać.
Dla mężczyzny to pewnie całkiem miła praca?
- Wbrew pozorom bardzo wyczerpująca. Trener pracuje z ludźmi, którzy przychodzą niekiedy z ogromnymi problemami, często natury psychologicznej. Mają kłopoty z dzieciństwa, kompleksy z czasów dojrzewania, które ciągną się w dorosłym życiu. W Polsce pokutuje myślenie, że za uwodzeniem kryją się nieetyczne pobudki.
A tak nie jest?
- Jeśli opierać się na definicji, uwodzenie to proces społeczny, który zaczyna się od spotkania kobiety do momentu pójścia z nią do łóżka. Co będzie dalej, zależy od kursanta. Jedni mają cel uwieść - poślubić, inni uwieść - stworzyć związek, a jeszcze inni uwieść - porzucić. Trener uczy, jak być skutecznym bez względu na cel. Ostatnio staramy się nawet odchodzić od nazwy "trener uwodzenia" na rzecz "trenera rozwoju osobistego". Mówimy o uwodzeniu jako o nieodłącznej części codzienności. Pokazujemy, że bycie atrakcyjnym mężczyzną to również pozytywne myślenie i zdrowy styl życia, odpowiedzialność za własne słowa i czyny.
Jacy mężczyźni uczą się uwodzenia?
- W Rosji większość kursantów ma od 18 do 35 lat, w Polsce od 25 do 40 lat. Zwykle są to mężczyźni o średnim statusie społecznym. Przychodzą, żeby nabrać pewności siebie, przełamać zahamowania, znaleźć dziewczynę, nawiązać kontakty w społeczności lub po prostu mile spędzić czas. Trudno o jakąkolwiek regułę. Zauważamy jedno - zgłasza się do nas coraz więcej osób, które chcą nie tyle poradzić sobie z problemami, ile poprawić jakość swojego życia.
Przychodzą na zajęcia i...?
- Trening podstawowy trwa 10 dni. Pochłania całe dnie i czasem noce, więc panowie najczęściej biorą urlop w pracy. Zajmuje dwa weekendy, w trakcie których odbywają się zajęcia teoretyczne w sali oraz pięciu dni ćwiczeń w terenie. Kursanci wykonują kilkadziesiąt zadań praktycznych i podchodzą nawet do kilkuset kobiet. Niektóre zadania są bardzo proste, np. powiedzenie komplementu przypadkowo spotkanym kobietom, inne bywają znacznie trudniejsze, np. uwiedzenie nowo poznanej kobiety w ciągu kilku godzin. Trening na długo zapada w pamięć właśnie dzięki ogromnej ilości emocji, które pojawiają się w trakcie tych 10 dni. Część zajęć odbywa się indywidualnie, część grupowo.
Czy to wystarczy, żeby uwieść każdą kobietę? Przecież jesteśmy różne...
- 10 dni nie wystarczy, żeby zostać profesjonalnym uwodzicielem. Natomiast w zupełności wystarczy, żeby zobaczyć wymierne efekty szkolenia i dowiedzieć się, w jakim kierunku dalej się rozwijać. Przy odpowiedniej motywacji i dyscyplinie ten czas pozwoli na podniesienie umiejętności uwodzenia do poziomu znacznie wyższego od reprezentowanego przez statystycznego Polaka.
A czy szkolicie też kobiety?
W Rosji od jakiegoś czasu testujemy program dla kobiet, jeśli się sprawdzi, wprowadzimy go do Polski.
Źródło: Dziennik Metro