Po raz pierwszy w historii mamy w Polsce prawdziwie brazylijski karnawał, a to za sprawą piosenki "Ai Se Eu Te Pego" Michela Teló. Tańczy się do niej na studniówkach, domówkach, a nawet na mrozie
31-letni Brazylijczyk, który połowę życia spędził na scenie, w rodzimym kraju jest wielką gwiazdą. Kiedy trzy lata temu rozpoczął karierę solową, jego płyta "Balada Sertaneja" szybko pokryła się złotem, a na koncerty, których dał prawie 250, przyszło łącznie 17 mln ludzi. Ale szybko pewnie byśmy o nim nie usłyszeli, gdyby nie piłkarze. Pierwszym fanem Teló okazał się najlepszy brazylijski zawodnik ubiegłego roku, Neymar, który w szatni przed meczem Santosu tańczył do tej piosenki. Któryś z jego kolegów wrzucił nagranie na YouTube, gdzie zobaczyły je miliony. Następny zatańczył portugalski gwiazdor Realu Madryt, Cristiano Ronaldo, po golu strzelonym Maladze w październiku ubiegłego roku. Potem na boiskach ruszyła prawdziwie taneczna lawina, a modzie uległ nawet Adrian Mierzejewski, który tak wyraził swoją radość po golu Pawła Brożka w listopadowym meczu Polska-Węgry, przy którym zaliczył asystę.
"Ai Se Eu Te Pego" tańczyli też koszykarze Denver Nuggets (w siedmiu) i Rafael Nadal po zwycięstwie Hiszpanii w Pucharze Davisa (choć niezbyt trzeźwo). Teraz do rytmu wesołego hitu kiwają się wszyscy. Mistrzostwem (dla wielu) jest zapamiętanie nieskomplikowanego układu choreograficznego.
"Ai Se Eu Te Pego" ma już prawie 150 mln odtworzeń na YouTube i niezliczoną liczbę wersji, także polską (która, niestety, nie jest najwyższych lotów). Tańczy się do niej na studniówkach i karnawałowych imprezach, nawet studenci UW (a raczej studentki) rozrywały się w ten sposób podczas nauki. W piątkowy wieczór na patelni, czyli placyku przed stacją metra Centrum w Warszawie, zebrało się kilkadziesiąt osób skrzykniętych przez Facebook, by tańcem odpędzić arktyczny mróz. Piosenka pojawiła się także na radiowych listach przebojów.
Za popularnością Teló nie nadążają jednak największe sklepy - jego płyty nie ma w ofercie ani Empik, ani Merlin.pl. Nic zatem dziwnego, że jest to jedna z trzech najchętniej przez nas kupowanych piosenek w iTunes (u Austriaków, Belgów, Francuzów, Hiszpanów, Holendrów, Szwajcarów i Włochów to nr 1). Do skocznej melodii na kilka gitar, perkusję i, co chyba najważniejsze - akordeon - dobrze się tańczy. Sam Tejó robi bardzo sympatyczne wrażenie - utwór wykonuje bez wysiłku i widać, że sprawia mu to frajdę. Podobną mają ci, którzy jego piosenki słuchają. A Teló z uśmiechem po portugalsku śpiewa "Boska, boska/Twe ciało mnie zabija/Aj, chcę cię złapać/ Aj, aj, chcę cię złapać"? Karnawałowy przebój nie musi być mądry. Za to popularność piosenki jest kolejnym dowodem, że akordeon powoli staje się seksownym instrumentem. Kogo nie przekonał sukces Marcina Wyrostka, zwycięzcy "Mam talent", którego płyty pokryły się platyną i złotem, niech popatrzy na Teló.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl