http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polak potrafi w kosmosie

mista
2012-02-05, ostatnia aktualizacja 2012-02-05 18:41

"W 2012 roku Polska ruszyła na podbój kosmosu" - przeczytają w książkach nasze dzieci. Pierwszy polski satelita leci w kosmos już za tydzień

ZOBACZ TAKŻE
PW-Sat ma kształt kostki o boku 10 cm i masę jednego kilograma. Stworzyli go studenci Politechniki Warszawskiej we współpracy z Centrum Badań Kosmicznych PAN. Start planowany jest na 13 lutego między godz. 11 a 13 czasu polskiego. Vega - rakieta Europejskiej Agencji Kosmicznej, która wyniesie PW-Sata na orbitę - czeka na start w kosmodromie w Gujanie Francuskiej w Ameryce Południowej. PW-Sat będzie testował autorski pomysł polskich studentów i naukowców na walkę z kosmicznymi śmieciami.

We wrześniu na orbitę ma trafić "Lem" - pierwszy polski satelita naukowy, badający procesy zachodzące we wnętrzu gwiazd. 14 mln zł na jego budowę, wystrzelenie i eksploatację wyłożyło Ministerstwo Nauki.

Żeby śmieć szybciej spadł

Z Maciejem Urbanowiczem, studentem V roku Politechniki Warszawskiej na wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa, który koordynuje projekt PW-Sat, rozmawia Michał Stangret

Mogliście wymyślić satelitę, który transmitowałby do internetu piękne obrazy dalekich galaktyk. Tymczasem pierwszy polski projekt kosmiczny będzie walczył ze śmieciami. Dlaczego?

- Na orbitach dryfują tysiące nieużywanych satelitów, głównie komercyjnych. Przeciętny funkcjonuje 10 lat, potem jest wyłączany, ale zanim opadnie z orbity i spali się w atmosferze, mija 90 lat. Przez ten czas jest zagrożeniem dla czynnych satelitów, które mogą się z nim zderzyć.

To takie niebezpieczne?

- Ojcu jadącemu z rodziną na wakacje może co najwyżej urwać się nawigacja satelitarna w aucie. Ale co z samolotami czy statkami, które powszechnie korzystają z nawigacji satelitarnej? Zderzenie grozi komunikacyjnym chaosem. Może spowodować też problemy w walce z powodziami (dzięki danym z satelitów podejmowane są decyzje, które wały przerwać), albo katastrofy energetyczne (satelity ostrzegają przed zbliżaniem się fal promieniowania słonecznego, które może zniszczyć sieci).

Jak wasz satelita ma temu zapobiegać?

- Na orbicie z satelity wysuwałby się specjalny ogon, metrowej długości, który zwiększałby powierzchnię urządzenia. Dzięki wzrostowi tarcia maszyna zbliży się do atmosfery 4-5 razy szybciej, w niecałe 20 lat. To na razie przypuszczenia, które chcemy zweryfikować. Miesiąc po wystrzeleniu otworzymy ogon, jeżeli satelita spadnie po roku, to znaczy, że ogon spełnił swoją rolę. PW-Sat będzie wystrzelony na odpowiednio niższą orbitę, by nie czekać długo na weryfikację hipotezy.

Nikt na świecie nie wpadł wcześniej na ten pomysł?

- Były pomysły z otwieraniem balona, parasola, ale nie spełniły oczekiwań. Ten metrowy ogon udało nam się zmieścić w wyjątkowo lekkim 3-centymetrowym pojemniczku.

Czemu wielkość jest taka ważna?

- Bo koszt wystrzelenia czegokolwiek w kosmos mierzy się wagą. By umieścić 1 kg urządzeń na wyższej orbicie, trzeba wydać ok. 150 tys. dol. Przy przeciętnym sprzęcie o wadze 100 kg koszty idą więc w miliony.

Wasz satelita waży ok. 1 kg. Kto za to zapłaci?

- Europejska Agencja Kosmiczna zrobi to dla nas za darmo. Kilka lat temu ogłosiła konkurs dla europejskich uczelni z taką ofertą. Nasz projekt został wybrany razem z siedmioma innymi, m.in. z Francji, Hiszpanii, czy Włoch. Na stworzenie satelity - niektóre części robiliśmy sami, inne trzeba było zakupić z zagranicy - Politechnika Warszawska wydała od 2004 r. około pół miliona złotych. Dzięki programowi wykształciło się kilkadziesiąt osób. Jeśli nasze hipotezy się potwierdzą - nasze rozwiązania będzie mógł kupić przemysł kosmiczny.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl



Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów