http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Premierowi już się odmawia

Anita Karwowska
2012-02-05, ostatnia aktualizacja 2012-02-06 20:06

Tak się rodzi e-demokracja? Środowisko internautów bojkotuje poniedziałkową debatę o wolności w sieci u premiera i zaprasza go do dyskusji w internecie

Donald Tusk
Fot. Iwona Burdzanowska / Agencja Gazeta
Donald Tusk
ZOBACZ TAKŻE
O debacie internauci dowiedzieli się z konferencji prasowej premiera Donalda Tuska zorganizowanej w piątkowe popołudnie. Szef rządu zapowiedział, że przynajmniej do końca roku nie prześle do Sejmu uchwały w sprawie ratyfikacji ACTA. W tym czasie jego urzędnicy mają przejrzeć obowiązujące przepisy o własności intelektualnej, internecie i dostosować je do zmieniającej się rzeczywistości (premier zadeklarował, że będą to zmiany w "kierunku bardziej wolnościowym"). W pracy mają pomóc konsultacje społeczne z internautami i specjalistami od wolności w sieci z organizacji pozarządowych.



Na pierwsze spotkanie (ma być transmitowane w telewizji i w sieci) rząd zaprosił kilkadziesiąt osób. 100 miejsc organizatorzy zarezerwowali także dla "zwykłych obywateli", którzy mogli zapisać się online. Ale najbardziej zaangażowani w krytykę ACTA eksperci zapowiedzieli, że na spotkanie z premierem nie przyjdą - m.in. Fundacja Panoptykon, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Centrum Cyfrowe Projektu: Polska (co ciekawe jego szef dr Alek Tarkowski był do ub.r. w zespole doradców strategicznych premiera).

W opublikowanym liście otwartym napisali, że najpierw oczekują konkretnych działań potwierdzających chęć zawieszenia ratyfikacji, np. przyjęcia przez klub parlamentarny PO stanowiska w tej sprawie. Napisali też: "Dotychczasowe - zamknięte i nietransparentne - sposoby prowadzenia konsultacji społecznych przez rząd nie sprawdzają się (...). Spotkania na salonach, organizowane z dnia na dzień, nie zastąpią realnych narzędzi udziału społeczeństwa w procesie stanowienia prawa".

Domagają się dyskusji online, w których będzie mógł wziąć udział każdy. W czasie debaty, będą protestować przed kancelarią premiera lub komentować ją na Twitterze i Facebooku.

Spotkaniem z premierem nie są zainteresowani także zaproszeni blogerzy, m.in. dlatego że: dostali za późno zaproszenie na spotkanie (mailem w piątek pod wieczór), to wyraz lekceważenia internautów, to będzie telewizyjny show, a nie merytoryczna dyskusja.

Ta toczy się w sieci. "Jeżeli premier chce naprawdę prowadzić dyskusję, to niech przyjdzie do nas. To tutaj ( ) krążą argumenty, rodzą się idee i memy" - napisał na blogu Marek Minakowski, który też odrzucił zaproszenie.

Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, które odpowiadało za zorganizowanie spotkania, robiło wczoraj dobrą minę do złej gry. Rzecznik prasowy MAC Artur Koziołek zapewniał, że wielu gości potwierdza udział w dzisiejszej debacie. Konkretnych liczb jednak nie podał. - Internauci o taką debatę przecież apelowali, a teraz narzekają, że organizowana jest z dnia na dzień. Podejrzewam, że gdybyśmy zaplanowali ją z większym wyprzedzeniem, to stwierdziliby, że gramy na czas - mówi.

- Premier jest z pokolenia, które nie do końca rozumie internautów. Propozycja udziału w transmitowanej przez telewizje debaty w kancelarii to przykład tradycyjnego myślenia o dialogu społecznym. Taka forma dialogu młodych użytkowników sieci nie satysfakcjonuje - ocenia socjolog Dominik Owczarek z Instytutu Spraw Publicznych.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl



Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy