Gierłoż na Mazurach to szczególne miejsce. W czasie II wojny światowej Hitler stąd kierował napaścią na ZSRR, decydował o zagładzie milionów ludzi. We wtorek leśnicy - którzy zarządzają tym miejscem w imieniu państwa - chcą podpisać umowę na dzierżawę. - Wszystko powiem po podpisaniu umowy - mówi nadleśniczy Zenon Piotrowicz z nadleśnictwa Srokowo. Ustaliliśmy jednak, że bunkry nadal będzie dzierżawić firma Wilcze Gniazdo. Zapłaci około 0,5 mln zł rocznie. Nadleśnictwo rozpisało nowy
przetarg, bo tamta umowa wygasła. Był jeszcze jeden chętny, ale wycofał się.
O dzierżawcy Wilczego Szańca było głośno kilka lat temu za sprawą jej prezesa. W prasie, m.in. w "Rzeczpospolitej", pojawiły się informacje o prezesie, w tle z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. Zaś ostatnio "Newsweek" pisał o nim tak: "... to barwna postać. Był tłumaczem kardynała Wyszyńskiego. Jak sam twierdzi, wielokrotnie różnymi sposobami namawiano go do współpracy, ale konsekwentnie odmawiał. W latach 90. głośno było o porwaniu prezesa, za czym mieli stać ludzie związani z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. Porywacze żądali przepisania majątku i kontrolowanych przez biznesmena spółek. Wypuścili, gdy obiecał okup".
Firma dzierżawi Wilczy Szaniec od lat 90. W dawnej kwaterze Hitlera brakuje historycznych informacji czy choćby porządnych ścieżek dydaktycznych. W całym kompleksie brakuje także dobrego hotelu,
restauracji, Teraz to wszystko ma powstać. - Przed dzierżawcą jest ogrom pracy. Ale jeśli zostanie ta sama firma, co do tej pory, to nie podoła - nie ma wątpliwości wójt wiejskiej gminy Kętrzyn Sławomir Jarosik. Gmina ma 2 proc. udziałów w spółce, ale bez praktycznego wpływu na to, co się w niej dzieje.
Sprawą wynajmu Gierłoży interesował się generalny konserwator zabytków i wybitni historycy, jak Norman Davies czy Władysław Bartoszewski. Obawiali się, że nowy - wówczas nieznany - najemca zamieni Wilczy Szaniec w wesołe miasteczko dla nazistów. Domagali się kontroli państwa nad tym miejscem. A Ministerstwo Kultury rzuciło pomysł, że z historykami opracuje program ścieżki edukacyjnej i ekspozycji historycznej.
Z szumnych zapowiedzi niewiele jednak wyszło. Leśnicy postawili na swoim. Dzierżawa będzie aż na 20 lat (a nie na dwa, jak proponowali historycy). Jedyne ustępstwo to załączenie do umowy aneksu, w którym przyszły dzierżawca zobowiązuje się do urządzenia ścieżki edukacyjnej pokazującej, czym były faszystowskie
Niemcy i jakie skutki dla Polski miała II wojna. Ma ją przygotować Ministerstwo Kultury. Jeśli firma tego nie zrobi, umowa ma być zerwana.
Nie udało nam się skontaktować z firmą. W Gierłoży jest tylko ochrona.