http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Upychanie pięciolatków w przedszkolach

Marcelina Szumer, gw
2009-03-11, ostatnia aktualizacja 2009-03-11 00:00

Do przedszkoli w Polsce chodzi 64 proc. pięciolatków. Od września gminy będą musiały zapewnić miejsca dla wszystkich. Za własne pieniądze, bo MEN im na to środków nie daje: - Przyjmiemy pięciolatki, ale kosztem młodszych dzieci - twierdzą urzędnicy

Katarzyna Hall
Katarzyna Hall
>> Nie daj się naciąć wysyłając paczkę

Resort edukacji od początku prac nad reformą oświaty zapewniał, że jednym z jej głównych celów jest wyrównywanie szans edukacyjnych. - Nie rozumiem argumentów prezydenta, dziś bezpłatną edukację państwo gwarantuje tylko sześciolatkom, my chcemy zapewnić ją również pięciolatkom - mówiła Katarzyna Hall po tym, jak Lech Kaczyński zawetował projekt, twierdząc, że reforma jest źle przygotowana.

Tyle że zapewnienie wszystkim pięciolatkom (od września 2009 mają one prawo do edukacji przedszkolnej, w 2011 roku będzie to już obowiązek) miejsc w przedszkolach to dla gmin zadanie karkołomne. Bo MEN poprzestał na ustawowym zapisie, pieniędzy nie dał.

Dla samorządów lokalnych to spory problem. Z danych MEN wynika, że do przedszkoli chodzi dziś 64 proc. wszystkich pięciolatków. Tylko w stolicy jest 14 tys. pięciolatków, a wszystkich miejsc w przedszkolach niecałe 37 tys. - Już mamy sygnały, że część rodziców pięciolatków, które dziś chodzą do przedszkoli prywatnych, chce przenieść dzieci do publicznych. Jeśli tak się stanie, zabraknie nam miejsc dla trzylatków - przyznaje Małgorzata Krajewska z wydziału oświaty w warszawskim Ursusie. Identycznie sytuacja wygląda w innych miastach. W Bydgoszczy przyjęcie pięciolatków oznacza, że szanse na przedszkole stracą dzieci niezameldowane w mieście.

Tam zresztą pojawił się także inny problem. Rodzice w pierwszym dniu rekrutacji do publicznych placówek bezskutecznie usiłowali zarejestrować swoje dzieci w elektronicznym systemie. Przez wiele godzin strona była nieaktywna, a o tym, że nie działa, urzędnicy wydziału edukacji dowiedzieli się od... dziennikarza bydgoskiego oddziału "Gazety Wyborczej".

Problemy z pomieszczeniem pięciolatków może też mieć Kraków. Tamtejsze władze zaczęły namawiać rodziców sześciolatków, by posyłali dzieci do szkół. W Białymstoku oddziały dla sześcio- i pięciolatków zaczęto tworzyć w szkołach podstawowych. Gdzie indziej przyjęcie wszystkich pięciolatków oznacza, że przedszkola będą pracować na kilka zmian. Co na to MEN? - Zapewnienie przygotowania przedszkolnego pięciolatkom to zadanie własne gmin i od nich zależy, w jaki sposób będzie realizowane - dowiedzieliśmy się w biurze prasowym resortu. - Ale po obniżeniu wieku obowiązku szkolnego, edukacja sześciolatków w szkole podstawowej będzie finansowana z subwencji oświatowej, wolne środki gminy będą mogły przeznaczyć na tworzenie nowych miejsc w przedszkolach. Gminy mogą się też starać o pieniądze unijne na ten cel.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl



Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów