http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bohaterowie i autorzy ekopozytywnej gazety 2007

Olga Sobolewska, Bartosz Raj
2007-08-23, ostatnia aktualizacja 2007-08-24 21:16

Podczas trwania akcji EKOPOYTYWNI, w 2007 roku, nasza redakcję odwiedzili wyjątkowi ludzie. Stworzyli oni specjalne, ekologiczne wydanie "Metra"


Doskonale wiedzą, co to za nauka ta ekologia i jak ważna jest dla naszego życia. Żyją według reguł, które mają sprawić, że świat będzie przyjaznym miejscem. Nie trzeba im tłumaczyć, po co segreguje się śmieci i dlaczego nie warto brać foliowych toreb. Wiedzą to i chcą o tym opowiedzieć innym.

Poznaliśmy ich - są fantastyczni, młodzi, pełni energii, mają mnóstwo wystrzałowych pomysłów. Właśnie dlatego poprosiliśmy ich, żeby przygotowali dla was specjalne wydanie "Metra". Widzicie owoce pracy naszych Ekopozytywnych - sami wymyślili artykuły i napisali je w naszej redakcji. Tak powstał znakomity poradnik ekologicznego życia napisany przez Czytelników "Metra". Opowieści, które przeczytacie, są najlepszym podsumowaniem wakacyjnej akcji "Metra" - Ekopozytywni. Przez ostatnie tygodnie pisaliśmy o grubej warstwie śmieci przykrywającej Polskę. I lansowaliśmy modę na bycie Ekopozytywnym.

Kasia Jauksz

22-latka z Poznania. Tam się wychowała i tam mieszka z rodzicami i starszym bratem. Ekologią żyje od rana do wieczora - bez cienia przesady. Studiuje ochronę środowiska, jest też prezesem koła naukowego, które bynajmniej nie ogranicza się tylko do rozmawiania o dręczących naszą planetę problemach. Kasia organizuje ekologiczne akcje i happeningi, które mają zmusić poznaniaków do myślenia i zmiany swoich złych nawyków, zwłaszcza brania foliówek w sklepach. Małym gminom pomaga w przygotowaniu ekologicznych projektów, organizuje zbiórki elektrośmieci, publikuje ekologiczne teksty w studenckiej gazecie "Wieści Akademickie". Wieczorami pisze pracę magisterską o zużytym sprzęcie elektronicznym. Jak już znajdzie wolną chwilę, podróżuje ze swoim chłopakiem, najchętniej po polskich parkach narodowych, jeździ na rowerze i wychodzi na spacery z Pestką, ukochanym psem. Jest również szaloną fanką muzyki rockowej. Była na koncertach i zlotach fanów U2, także w Niemczech. Zbiera kubki z różnych stron świata. Z tym hobby ma problem - zajmują coraz więcej miejsca. - Kiedyś trzeba będzie skończyć - mówi.

Joanna Kojro

30 lat. Urodziła się w Brzegu, do liceum chodziła we Wrocławiu, ale mieszka w Warszawie. Ma niezłego nosa. Przez sześć lat była marketingowcem w domu zapachowym. Bez problemu rozpozna woń dojrzałej gruszki, zielonego jabłka czy kwiatu lotosu. Żadna perfumeria nie jest w stanie jej oszukać. Nie jest łatwym klientem, bo najpierw wymyśla zapach, jaki powinien mieć jej szampon, a potem szuka takiego na półce. Często z marnym skutkiem. Jej pasja to podróże. Jeśli miałaby mnóstwo pieniędzy, to z pewnością rzuciłaby pracę i zwiedzała świat. Na razie jeździ nie tylko między Warszawą a Wrocławiem, gdzie ma drugą pracę. Cały rok spędziła w Australii. Niedawno wróciła też z tygodniowej wyprawy do San Francisco i już myśli o kolejnym wyjeździe, tym razem do Singapuru. To jedno z najczystszych państw świata, więc liczy, że przywiezie stamtąd ekopozytywne pomysły. Nikogo z jej znajomych nie dziwi, gdy rzuca cytatami z "Misia" czy innych PRL-owskich filmów. Ogląda je pasjami, więc w końcu i scenariusza nauczyła się na pamięć. Zdarza jej się godzinami obserwować samoloty na warszawskim Okęciu. Nie, nie, nie zamierza zmieniać zawodu, to jej dziewięcioletni siostrzeniec marzy o karierze pilota. Kiedy już przyjeżdża do Warszawy, nie może się obejść bez wycieczki na lotnisko.

Teresa Zawadzka

24-letnia warszawianka, absolwentka psychopedagogiki kreatywności. Zamierza w przyszłości pracować z dziećmi, ma już praktykę. Od lat jest instruktorką harcerską. Właśnie wróciła ze stypendium w Danii, gdzie w ludowej szkole nauczyła się ciekawych technik plastycznych. Spodobało jej się filcowanie specjalnej wełny, tak zwanej czesanki. Zrobiła tą techniką torbę i już myśli o małej pracowni, w której miałaby miejsce na robienie kolejnych rzeczy, m.in. czerpanego papieru - ozdobnego, stylizowanego na stary pergamin, a jednocześnie wykonanego w 100 proc. z makulatury. Mogłaby te pomysły wykorzystać w pracy z dziećmi.

Ekologią zarazili ją Skandynawowie. Dopiero na wspomnianym stypendium zauważyła, że można żyć ekologicznie i czerpać z tego przyjemność. Wcześniej jakoś nie miała zapału do segregowania śmieci, zwłaszcza gdy na jej osiedlu stały przepełnione pojemniki. Dziś łamie sobie głowę, co by tu zrobić, aby przeszczepić na polski grunt chociaż niektóre z pomysłów funkcjonujących już w Danii i Norwegii. Podjęła pewne kroki. Żeby lepiej zrozumieć Skandynawów, zaczęła się uczyć norweskiego.

Ewa Eustachiewicz

25 lat, krakowianka, od dwóch miesięcy mieszka z siostrą, w rodzinnym domu zostawiła jeszcze młodszego brata. Rok temu skończyła Akademię Ekonomiczną i pracuje jako księgowa. Obsługuje szwedzkie firmy i m.in. stąd jej zainteresowanie ekologią. Jak mówi, Szwedzi mają fioła na punkcie ochrony środowiska i widać to nawet w kontaktach służbowych.

Sama stara się segregować odpady, mimo że ma bardzo małe mieszkanie i kilka worków na śmieci to duże utrudnienie. Jednak nawet w czasie remontu nie zaprzestała segregacji, a był to nie lada wyczyn. Jej pasją są dobre filmy i fotografia. Po swoim ukochanym Krakowie chodzi tylko z aparatem fotograficznym. Nie lubi zdjęć pozowanych. Woli się zaczaić i niepostrzeżenie sfotografować nadzwyczajną scenę. Marzy o podróży dookoła świata, i choć takie wyprawy są coraz tańsze, to na razie trudno jej będzie wygospodarować kilkumiesięczny urlop. Żeby choć trochę poczuć klimat egzotyki, sprawiła sobie żółwia pustynnego. To Teodor.

Krystyna Kuca

26-latka z Krasnego, gdzie mieszka z rodzicami, młodszą siostrą i kundelkiem o imieniu Frugo. Uczy angielskiego i rosyjskiego w swojej miejscowości. Myli się ten, kto myśli, że lektor języka obcego nie może na swoich lekcjach promować ekologii. Krystyna stara się przemycać ekopozytywne wzorce nawet w przedstawieniu o Czerwonym Kapturku. Wychowała się na wsi, więc przyroda jest jej bliska. Nie potrafiłaby mieszkać w bloku. Zawsze musi mieć kawałek ogródka. Najlepiej z jakimiś warzywami, z których można zrobić domowe przetwory, bo te wychodzą jej doskonale. Ostatnie dni szkolnych wakacji poświęci podróżom. Musi w końcu odwiedzić Londyn, bo uczniowie na lekcjach często ją pytają, jak wygląda stolica Wielkiej Brytanii.

Od września będzie mogła opowiedzieć o Londynie ze szczegółami. Wschód Europy przejechała już wzdłuż i wszerz, bo - jak mówi - zawsze bardziej pasjonowała ją ta część Europy. Nawet rosyjskiego uczyła się chętniej niż angielskiego. Z odwiedzanych miast najlepiej wspomina Petersburg.

Nowa pasja - wspinaczka. Trenowała już w Bieszczadach, a teraz próbuje się na ściance.

Gosia Kolińska

24 lata, mieszka w podwarszawskich Łomiankach. Studiuje ekonomię turystyki. Na razie zawodowo turystyką się nie zajmuje, ale - jak mówi - kto wie. Rodzice i młodszy brat są instruktorami nurkowania, stale wyjeżdżają. Choć Gosia za głęboką wodą nie przepada, to może w końcu też się skusi na dalekie wyprawy. Na razie sprzedaje ultrasonografy i - jak twierdzi - nie jest to łatwe zadanie. Z ekologią jest na ty i nawet do naszej redakcji przyszła z lnianą torbą. Jest wolontariuszem WWF i Greenpeace'u. Zdążyła już zaadoptować kilka drzew, którymi za wpłacane datki opiekują się ekolodzy. Jest dumna z firmy, w której pracuje, bo przestrzega się tam ekologicznych zasad. Mają pojemniki na papier i szkło, ale zbierają również elektrośmieci i zużyte tonery.

Swoją rodzinę - całe pięć osób - nauczyła ekopozytywnych zasad i w końcu wszyscy się do nich przekonali. Nawet babcia segreguje śmieci. Po pracy Gosia zajmuje się hobbystycznie parapsychologią. Może nawet postawić tarota i - jak twierdzi - czasem się sprawdza.

Adam Będkowski

Mówi, że ma "trzydzieści kilka lat" - my wiemy, ile, ale najważniejsze, że duszę ma nastolatka. Pracuje w Warszawie w firmie ubezpieczeniowej, ale ekologia stała się jego pasją. Zaczął zwracać uwagę na to, co je, czym oddycha i gdzie mieszka, gdy w wieku 25 lat zachorował na raka. Właśnie zatrute środowisko mogło być przyczyną jego choroby. Kiedy ją pokonał, na poważnie zajął się ekologią. Kupił działkę 60 km od Warszawy i zamierza założyć tam centrum ekologiczne. Marzy o turystach, którzy oprócz letniego wypoczynku blisko natury nauczą się ekologicznego postępowania. Prace idą pełną parą. Rośnie też ogród owocowo-warzywny. Adam po latach uprawiana malin i porzeczek na balkonie w sercu warszawskiego Ursynowa wreszcie doczeka się prawdziwych zbiorów. Cóż, na balkonie mało co chciało rosnąć. Może poza pomidorami i bazylią, które hoduje do dziś.

Jest pionierem ekologii w biurze. Kiedy zaczął pracę siedem lat temu, od razu zorganizował karton na szkło, papier i puszki. Wie też, jak skutecznie zmotywować koleżanki i kolegów, żeby zaczęli segregować. Za pieniądze, które dostaje w skupie za makulaturę, kupuje słodycze, które przynosi potem do firmy. Urlop najchętniej spędza, chodząc po górach, fascynuje go wschodnia Europa. Skończył rusycystykę.

/ Zebrała Agnieszka Niewińska/

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów