Początkowe trudności sprawiły, że te osoby zaprawiły się w bojach i uodporniły na kryzys. Stąd też twierdzę stanowczo, że sobie poradzą, bo poradzili sobie na rynku pracy w sytuacji dużo trudniejszej niż ta, która być może nas czeka.
I to głównie te trzydziestolatki będą walczyły o swoje prawa, które już zdobyły. Tyle że raczej w pojedynkę, bo związki zawodowe nie są wśród młodych popularną formą walki o prawa pracownicze. Młodzi wolą stawiać na swoje indywidualne atuty i osobiście prezentować je pracodawcy. Mają zaufanie do swojej wiedzy oraz kompetencji, które zdobyli.
Inną sprawą jest, że ta starsza grupa młodych ma już spore doświadczenia i jest w związku z tym dla pracodawcy bardzo cenna. Jak wykazują statystyki, aż 80 proc. polskich firm nie może znaleźć pracowników z odpowiednimi kwalifikacjami. Dlatego ci, którzy je zdobyli, raczej mogą być pewni swego. Pracodawcy liczą też na chłonny na wiedzę nowy narybek.
No i wreszcie warto podkreślić, że rynek pracy różni się od tego sprzed kilku lat. Przede wszystkim istnieje możliwość pracy za granicą. To taka furtka i wentyl bezpieczeństwa, który zadziała wtedy, gdy pracownik byłby w Polsce zmuszany do bardzo dużych ustępstw na rzecz pracodawcy.
Źródło: Dziennik Metro