http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Szkoły nie uczą

metro
2008-12-10, ostatnia aktualizacja 2008-12-11 15:08

We wrześniu opublikowaliśmy w "Metrze" wyniki badań przeprowadzonych na polskich uczelniach przez Forum Obywatelskiego Rozwoju, z których wynikało, że kierunki studiów na tych uczelniach są kompletnie niedopasowane do wymogów rynku pracy

6 października 2008 r. Inauguracja roku akademickiego na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego. Rektor, prof. Józef Kubik pasuje studentów 1. roku.
Fot. Tymon Markowski / AG
6 października 2008 r. Inauguracja roku akademickiego na Uniwersytecie...
SERWISY
Z raportu wynikało także, że kształci się w Polsce przede wszystkim humanistów, bo te kierunki są najtańsze w utrzymaniu, a kompletnie nie inwestuje się w kierunki inżynieryjne, do których potrzebne są specjalistyczne laboratoria. Po tym artykule czytelnicy "Metra" dosłownie zasypali nas listami. Niemal w stu procentach zgadzali się z tezami raportu FOR:

"Skończyłem studia trzy lata temu. Przez ten okres pracuję w instytucjach finansowych i faktycznie muszę przyznać, że 80 proc. mojej wiedzy z dziedziny finansów to praca zawodowa. Fakt, 20 proc. wiedzy ze studiów to niewiele" - pisał Wojtek Woźniczka, absolwent Akademii Ekonomicznej, rocznik 2005

„Studiowałem na AGH w Krakowie na Wydziale Metali Nieżelaznych. Przerwałem studia na czwartym roku, gdyż na przeszkodzie w drodze do dyplomu stanął mi jeden z doktorów prowadzących przedmiot » Metalurgia cynku i ołowiu «. Dzięki temu komuś takiemu jak ja na moim roku było jakieś 60 proc. Człowiek oblewał, mimo że każdy umiał wszystko o zamierzchłych technologiach, których uczył pan doktor (wiedza do niczego nie przydatna)” - informował Krzysiek z Warszawy.

"Jestem magistrem psychologii, ale w Polsce to tak niewiele... Mimo że jest to zawód społecznie użyteczny, mimo że wymaga specyficznych uwarunkowań osobowościowych - bez wielu (najczęściej bezpłatnych) praktyk i stażów lub kilkuletniej, bardzo drogiej dla osoby po studiach szkoły terapeutycznej nie mam szans na godne zatrudnienie w zawodzie." - żaliła się Natalia.

- Rozumiem to spojrzenie czytelnika. Mam świadomość, że na uczelniach często można się spotkać z taką rzeczywistością. Chcę ją zmieniać. Przygotowujemy reformę szkolnictwa wyższego, odpowiednie ustawy ogłosimy jeszcze w tym lub na początku przyszłego roku. Myślę, że to będzie niemal rewolucja - tak na te zarzuty na łamach "Metra" odpowiadała minister nauki i szkolnictwa wyższego prof. Barbara Kudrycka.

Jaką reformę zapowiadała:
- Pieniądze dla najlepszych. To nie liczba pracowników, lecz jakość dydaktyki i badań naukowych będą po reformie decydowały o stopniu finansowania. Dzięki temu uczelnie, szukając wykładowców, przestaną zabiegać tylko i wyłącznie o ludzi z dyplomami i stopniami, ale będą się starać o naukowców jak najlepszych, także z zagranicy.
- Dość nieusuwalnych wykładowców. Będziemy odchodzić od stabilizacji etatowej na uczelniach. Mianowani będą wyłącznie profesorowie, pozostali pracownicy będą pracować na podstawie kontraktów. Dzięki takiej zmianie naukowcy będą zobowiązani do intensywnej pracy naukowej i prowadzenia badań, a nie wyłącznie do - często odtwórczej - działalności dydaktycznej.
- Będziemy oceniać kierunki studiów na podstawie wiedzy uzyskanej przez studentów, a nie liczby zatrudnionych pracowników.

Źródło: Dziennik Metro
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów