Niemal ustały najbardziej jaskrawe konflikty polityczne, a zatem młodzi nie mają żadnej motywacji do czynnego uczestnictwa w życiu politycznym. Pamiętajmy, że wysokie uczestnictwo najmłodszych w ostatnich wyborach było wynikiem zaktywizowania się "przeciw" PiS, którego rządy były przez tę grupę bardzo negatywnie postrzegane. Przede wszystkim za wchodzenie w taką sferę wolności, czy też domniemanych wolności, które są niezwykle cenione przez młodych. Ale to była jednorazowa mobilizacja i taktyczne głosowanie mające odsunąć od władzy partię postrzeganą jako zagrożenie. Zatem teraz, gdy w zasadzie nie wiadomo, o co toczy się gra, a toczy się o sprawy, które młodych w ogóle nie interesują - ich zainteresowanie polityką, także w sferze deklaratywnej, bardzo mocno spadło.
Niestety, to wyłączenie się z polityki jest też pewnym wskaźnikiem społeczeństwa obywatelskiego, a raczej jego braku. Doskonale ilustrują to motywy wyborcze, jakimi młodzi kierowali się, wybierając między PO a PiS. Jeśli program wyborczy znajduje się dopiero na 9. miejscu, a uczciwość, skuteczność i profesjonalizm polityków zajmują ostatnie miejsca w rankingu, to też dowód na to, że daleko nam jeszcze do społeczeństwa obywatelskiego. Z drugiej jednak strony badania pokazują, że zainteresowanie otaczającym światem, w tym także polityką, rośnie z wiekiem i w miarę zdobywania przez człowieka pozycji społecznej, osiągania pewnego statusu materialnego. Stąd najchętniej głosują i najaktywniejsi są obywatele między 45 a 50 rokiem życia. Ciężko więc dziś wnioskować, że z tych młodych nie będzie już w przyszłości aktywnych obywateli.
Źródło: Dziennik Metro