http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Tego nie da im Polska

Michał Stangret
2008-12-12, ostatnia aktualizacja 2008-12-12 00:41

Dwója dla prezydenta, trója dla premiera. W skali od 1do 6. Na tyle ocenili ich młodzi. I niewykluczone, że w następnych wyborach odeślą z kwitkiem. Bo polityk to dla nich ktoś wynajęty. Nie spełnia oczekiwań, więc mu się dziękuje

SERWISY
Oni już nie dyskutują jak ich rodzice, jak ma być urządzona Polska. Lepszymi tematami przy grillu są gadżety, samochody, działki. Rodzicom, którzy się dziwią, dlaczego nie interesuje ich polityka, odpowiadają rozsądnie: "Gadką i tak nic nie zmienisz". W badaniach nie przyznają się do związku z Polską, ze swym regionem, miastem.

Ale ten dystans do polityki ma drugie dno. Dla młodych nie istnieje coś takiego jak dobro wspólne. Uważają, że można nie płacić abonamentu, podatków (usprawiedliwiają to następująco: "Jak to przecież i tak płacę podatki w cenach", "Dlaczego mam płacić ubezpieczenie zdrowotne, gdy leczę się prywatnie"). Skrupuły są im obce: masowo ściągają nielegalną muzykę i filmy z internetu,

Takich, którzy tak robią, akceptują bardziej niż żebraka na ulicy. Bo żebrak to dla nich symbol nieudacznictwa, tak jak ten, który nie może znaleźć pracy. Choć nie są pozbawieni współczucia, to jednak w żaden sposób nie rozumieją takiej postawy.

Dla ich dziadków, rodziców to niepojęte. Dlaczego młodzi nie są zainteresowani, kto rządzi Polską: prawica czy lewica? Ważne, by polityk nie ingerował w ich życie.

Za żadne skarby nie zaakceptują, gdy ktoś robi zamach na ich poczucie niezależności i wolności, do których są przyzwyczajeni i które uważają za oczywiste, np. wolność podróżowania, studiowania za granicą.

Właśnie dla tych wartości potrafili się zjednoczyć i tłumnie poszli na referendum unijne. Z tym że oni na te wybory poszli każdy we własnym dobrze pojętym interesie. Ale to świadczy, że nie jest z nimi aż tak źle. Dziś mają jasność: to czego nie da im Polska, da im Unia. To jest ich nowe dobro wspólne.

Młodym nie można odmówić wiary w siłę, jaką każdy z nich ma jako wyborca. Gdy przyjdzie co do czego i jakiś polityk, partia im się narazi, mobilizują się i idą głosować przeciwko niemu. Tak było podczas ostatnich wyborów, gdy wspólnie pogrzebali rządy PiS, Samoobrony i LPR.

Wszystko dlatego, że traktują polityków jak "wynajętych", kupionych na takich samych zasadach jak w sklepie. Jeśli towar jest zły, nie spełnia kryteriów, to się go wymienia, reklamuje. Zepsutą mikrofalówkę po prostu się wyrzuca, a na polityka nie głosuje.

Młodzi nie głosują dziś na partię dlatego, że ją lubią albo cenią, tylko dlatego, że nie lubią konkurencyjnej. Bo jako konsumenci w lot czują, że programy wyborcze każdej partii pachną marketingową ściemą. PO (cieszy się największym poparciem wśród młodych) też nie jest partią ich marzeń. Popierają ją na przekór PiS-owi, bo nie ma alternatywy. Poza tym to dla nich mniejsze zło, której jednak obecnie najbardziej gwarantuje, że nikt im się nie będzie wtrącał się w ich styl życia i konstytutywne wolności.

Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów