http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Pomogą wrócić do gry

Aleksandra Lewińska
2010-03-28, ostatnia aktualizacja 2010-03-28 17:19

1,7 mln zł na pomoc dla bezrobotnych w Bydgoszczy. Ci, którzy niedawno odebrali wypowiedzenia, zdobędą nowy zawód albo dostaną dwa razy większą dotację na założenie firmy, niż proponuje pośredniak. Wszystko w ramach unijnego projektu

ZOBACZ TAKŻE
Krawcowa Jadwiga Smolarz w Zakładzie Pracy Chronionej "Współpraca" szyła przez ostatnich 18 lat. W listopadzie ubiegłego roku straciła etat. - Nowego znaleźć nie mogę - mówi. - Kobieta koło czterdziestki, dla jednego pracodawcy już za stara, dla innego za zdrowa, grupy inwalidzkiej nie ma. Jeszcze niedawno myślałam, że moje doświadczenie to atut. Przecież ktoś prosto po szkole sukienki na eksport nie uszyje. Straciłam nadzieję, do szycia już mnie nikt nie weźmie. Czas się przekwalifikować.

Na bydgoskim rynku pracy tak źle nie było od lat. Od początku zeszłego roku ilość osób bez posad wzrosła o 6 tysięcy. Ci, którzy dostali wypowiedzenia w ostatnim półroczu (ale stracili zatrudnienie nie ze swojej winy), mają szansę na poprawę losu. Rusza projekt "Powrót na rynek pracy - program kontynuacji kariery". Organizują go Polskie Towarzystwo Ekonomiczne oraz pośredniak. Zdobyli unijne pieniądze - 1,7 mln zł. Nigdy dotąd nie było tak dużego zastrzyku na pomoc bydgoskim bezrobotnym.

Jakie wsparcie dostaną? Na początek kurs wizażu, kreowania wizerunku i aktywnego poszukiwania pracy. Gdy już każdy upewni się, co dalej chce w życiu robić, skorzysta z jednej z kilku form pomocy. Może się przekwalifikować, wziąć udział w szkoleniach, np. dla pracowników biurowych czy grafików komputerowych. Jeśli komuś marzy się inny kurs, urzędnicy wyślą go na szkolenie zgodne z życzeniem.

Właśnie kończy się nabór do programu, który potrwa rok. Powiatowy Urząd Pracy wytypował 173 bezrobotnych, którzy stracili zatrudnienie w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Doradcy spotykali się z każdym po kolei, indywidualnie, w Centrum Pracy i Przedsiębiorczości na Wyspie Młyńskiej, by wyłonić 75 osób, które dostaną wsparcie. 10 uczestników projektu założy firmę. Na start dostaną nawet po 40 tys. zł (w pośredniaku maksymalnie 18 tys.). Jeśli będzie rozwijać się powoli - otrzymają też wsparcie, czyli 1,3 tys. zł przez pierwsze pół roku pracy na własny rachunek.

- Ci, którzy znajdą posady, ale zarobią w nowej pracy mniej niż w poprzedniej, otrzymają wyrównanie: trzykrotność różnicy między dotychczasowymi wyższymi zarobkami a niższymi nowymi, maksymalnie 4 tys. zł. Z kolei ci, którzy do nowej pracy będą musieli dojeżdżać dalej niż 50 km od miejsca zamieszkania, dostaną tzw. dodatek relokacyjny do 4,3 tys. zł - mówi Anna Wyrczyńska-Bednarczyk z PUP. Oba dodatki są jednorazowe.

Jadwiga Smolarz chciałaby skorzystać z kursu zawodowego. - Na przykład z obsługi kas fiskalnych, by zdobyć nowe kwalifikacje - mówi.

Na spotkanie w PUP przyszła z koleżankami ze "Współpracy", które tak jak ona nie mogą znaleźć nowej pracy.

Aleksandra Bartoszyńska (23-letni staż pracy jako krawcowa): - Chciałabym się przekwalifikować i opiekować niepełnosprawnymi, głównie niesłyszącymi. Już poszłam na kurs języka migowego. Mam nadzieję, że w ramach programu wezmę udział w kursie pedagogicznym albo dla opiekunek. Wtedy będę mogła szukać pracy w nowym zawodzie.

Jej koleżanka Ela, też zwolniona krawcowa, chce założyć firmę. - Kiedyś pracowałam w ubezpieczeniach, myślę, że sprawdziłabym się jako szefowa przedsiębiorstwa z branży doradztwa finansowego.

Źródło: Dziennik Metro
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów