Bardziej aktywna w szukaniu winnych i prowokatorów jest prawica. Znajduje kolejne zdjęcia, dowody, że to lewacy byli agresywni. A lewa strona wyraźnie jest w odwrocie. Uważana za nową lewicę "Krytyka Polityczna" zbiera cięgi za to, że na Święto Niepodległości przyjechały lewackie bojówki z Niemiec. W świat poszedł prosty przekaz, że
Niemcy pobili Polaków. Niewiele mówi się o grzechach prawej strony, która też ma dużo na sumieniu. Na marsz narodowców też przyjechali "obcy", raczej nie po to, by świętować naszą niepodległość. Cała
Polska widziała agresywnych młodzieńców (kiboli?) bijących się z policją. Ze statystyk
policyjnych wynika, że zatrzymania były po obu stronach, choć cięższe zarzuty mogą padać pod adresem zadymiarzy z prawicy.
Kiedy się prześledzi wydarzenia z 11 listopada, widać, jak radykalne środowiska z obu stron przygotowywały się na wielką miejską ustawkę. Może by tego nie było, gdyby państwo zaproponowało nam wspólną zabawę. Odprawa wart to zdecydowanie za mało.
W tej powodzi pseudofaktów, pomówień i oskarżeń trudno dociec, co się naprawdę wydarzyło 11.11.11. Jakie więc są fakty?
Najpierw na ulicy, teraz w sieci Furorę w sieci robi film, na którym widzimy, jak zamaskowany bojówkarz uderza w twarz fotoreportera. Ma na sobie białą kominiarkę, taką jak na ustawki i bitwy z policją zakładają kibice Legii. W niedzielę portal Fronda.pl podał, że "rzekomy uczestnik Marszu Niepodległości kilka lat temu brał udział w skrajnie lewicowej manifestacji, której uczestnicy zaatakowali dziennikarzy portalu Pyta.pl". To nie koniec. Wczoraj w sieci pojawiło się zdjęcie, na którym widać, jak fotoreporter rozmawia z grupą zamaskowanych osób, wśród nich prawdopodobnie był napastnik, który za chwilę wymierzy mu cios w twarz. - Czy fotoreporter również był podstawioną osobą? Czy zatem całe "pobicie" jest od początku do końca wyreżyserowaną "ustawką" dla telewizyjnych kamer? - pyta Fronda.
- Media nie zdały egzaminu pokazując jedynie zamieszki - mówi Robert Winnicki z Młodzieży Wszechpolskiej. - Nigdzie nie znalazłem zdjęć z samego przemarszu. Zabrakło równowagi w relacjach. Zabrakło też rzetelnego dziennikarskiego śledztwa - dodaje.
Najwięcej kontrowersji budzą filmy, na których widać, jak reagowała
policja. Jest film nakręcony z okna kamienicy, gdzie widać, jak policjanci pałują leżących. Na innym zarejestrowano brutalne zatrzymanie jednego z uczestników i cios w krocze. Ponad 130 tys. internautów obejrzało film "Premierze Tusk, nagrałem panu jednego bandytę". Słyszymy w nim zapewnienia premiera, że ci, którzy prawo naruszyli, będą skutecznie zidentyfikowani i surowo ukarani. Słyszymy Tuska, a widzimy policjanta, który kopie w twarz jednego z uczestników zamieszek w okolicach placu Konstytucji. - Trzymamy za słowo - piszą internauci na Facebooku - domagamy się sprawiedliwości. A może to policja biła?
- To nie jest obraz całej policji. Ten policjant po cywilnemu przekroczył uprawnienia. Ale wcześniej ten zatrzymany pobił się z policją - zapewnia rzecznik komendy stołecznej policji Maciej Karczyński.
Bo wszystkiemu winni Niemcy i policja Media prawicowe płaczą, że nie podano, ile osób przyszło na Marsz Niepodległości, a pokazano tylko zadymę kiboli z policją. Ile osób było więc po obu stronach?
Łukasz Korda - Porozumienie 11 Listopada: - Z naszych szacunków wynika, że było nas od 3,5 do 4 tysięcy (impreza "Kolorowa Niepodległa" bawiła się na ul. Marszałkowskiej).
Robert Winnicki - Młodzież Wszechpolska: - Z naszych szacunków wynika, że w Marszu szło od 15 do 25 tysięcy uczestników. To był wielki falujący tłum idący w spokoju i radości.
Kto pierwszy zaczął i gdzie? Kto ma teraz zarzuty? Po zadymie na 11 listopada policja chwaliła się, że zatrzymała 203 osoby. Więcej niż połowa z nich to antyfaszyści, głównie z Niemiec. Pozostali to Polacy - najprawdopodobniej większość z nich to chuligani i kibole, bijący się z policją lub demolujący miasto. Zatrzymań dokonano w trzech rejonach:
- na Nowym Świecie (tu około południa w lokalu "Krytyki Politycznej" zatrzymano 76 lewicowców z Niemiec za zakłócanie porządku publicznego),
- na placu Konstytucji (tu po godzinie 15 narodowcy, głównie kibole zaczęli bijatykę z policją - 35 Polaków ma zarzut naruszenia nietykalności policjantów,
- na ulicach przylegających do Marszałkowskiej, placu Konstytucji i placu Na Rozdrożu (tu wyłapano antyfaszystów - w tym 11 Niemców - i narodowców, którzy ganiali się po ulicach, bili z policją bądź demolowali mienie). Do prokuratury na warszawskim Śródmieściu trafiło w sumie 176 spraw - pozostałe osoby puszczono wolno, potraktowano ich jako świadków.
Do tej pory skazano trzy osoby. To Polacy zatrzymani na placu Konstytucji. Dwie osoby skazano na trzy miesiące więzienia za naruszenie nietykalności cielesnej policjantów. Wobec nikogo prokuratura nie wystąpiła o areszt, nawet wobec osób, które biły się z policją. Wobec 33 osób zastosowano policyjny dozór. - Areszt nie może zastępować kary - tłumaczy rzeczniczka warszawskiej prokuratury okręgowej Monika Lewandowska.
Niemcy bili Polaków? Bojówki lewicowe z Niemiec wyrosły na wroga publicznego numer jeden w Polsce. Ale fakty są takie, że dzięki prewencyjnej akcji policji na Nowym Świecie nie zdążyły nikogo pobić. Jak widać na filmie w internecie, policja interweniowała, gdy grupa ubranych na czarno młodych ludzi, z zasłoniętymi twarzami i "pałkami" w ręku szła chodnikiem. Wszyscy dostali jedynie zarzut zakłócania porządku publicznego, bo "agresywnie zachowywali się wobec pieszych, zasłaniali twarze, manifestowali posiadanie niebezpiecznych narzędzi i wydawali głośne okrzyki". To tylko wykroczenie, nie można za nie aresztować, więc Niemców po przesłuchaniu wypuszczono.
Ale to nie koniec zamieszek na tej ulicy. Zdaniem prokuratury mogło tam dojść do pobicia czterech mężczyzn i znieważenia policjanta. Sprawcy nieznani. A może antyfaszyści z Niemiec pobili polskiego narodowca? Pobity, to zdaniem Łukasza Kordy z Porozumienia długoletni działacz skrajnej prawicy. - Ma blog, na którym reklamuje Redwatch, stronę ujawniającą lewaków - mówi Korda.
Zatrzymano jeszcze 11 Niemców na ulicy Wilczej, w rejonie Marszałkowskiej. Niewykluczone, że to ci sami, co byli na Nowym Świecie (mogli uciec z lokalu "Krytyki", do którego schowali się przed policją). Ci mają zarzut udziału w zbiegowisku, za co grożą trzy lata. Jedna z hipotez jest taka, że uganiali się za narodowcami, którzy chcieli się dostać na plac Konstytucji, albo chcieli zaatakować kontrmanifestację Kolorowej Niepodległej, która była w pobliżu.