Na konferencjach prasowych marszczy groźnie brwi i stuka palcami w stół. Rozgląda się niecierpliwie, jakby już chciał wyjść i głośno poucza dziennikarzy, jak mają zadawać pytania. To nie jest stary, dobry Tusk zarażający optymizmem i energią.
Co się stało?
Hipotez jest kilka:
- premier ćwiczył groźne miny przed walką, jaką dziś stoczy na szczycie w Brukseli o jedność Europy,
- zmęczyły go cztery lata rządów,
- stracił formę, bo już nie
gra co czwartek w piłkę z Grzegorzem Schetyną,
- wygrał już w Polsce wszystko, brakuje mu godnych przeciwników,
- myślami jest już w Brukseli jako Bardzo Ważna Figura,
- coś mu leży na wątrobie, bo znów zjadł ciężkie niemieckie
śniadanie.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl