>>
Coś z niczego - zabawki dla oszczędnych FIFA10 to w pełni spolonizowana gra (prawie symulator) piłki nożnej z głosami znanych komentatorów Dariusza Szpakowskiego i Włodzimierza Szaranowicza. Czy jest na co czekać, skoro FIFA09 była uznana za grę prawie idealną? Na pewno. Ludzie z EA wsłuchali się w głosy graczy i na podstawie informacji od nich sporządzili mapę zmian gry - chwalą się, że ponad 70% czasu pracy nad FIFA10 zajęły poprawki zgłoszonych problemów.
Jak prezentuje się sama gra? Wybornie. Po kilku minutach z padem w ręku szybko uświadomi nam, że ilość nowych sztuczek stosowanych choćby po to, aby się uwolnić od natrętnego przeciwnika, zapewni nam długie godziny świetnej rozrywki. Jeśli znudzi nam się gra w pojedynkę, możemy oczywiście wyzwać na pojedynek przeciwnika za pomocą wersji on-line, w której gracze FIFA09 rozegrali już... 275 milionów spotkań.
Jednak kto wie, czy ważniejsze nie jest, że w nowej części gracz będzie miał wreszcie pełną kontrolę nad drużyną? Twórcy stworzyli edytor, dzięki któremu nasz Inter, Barcelona czy Wisła będą grać jak tylko trener (czyli my) zapragnie. Zmiany dotkną przede wszystkim licznych drobiazgów, które choć nie miały kluczowego znaczenia, to jednak mocno irytowały. Możemy zatem oczekiwać bardziej racjonalnego zachowania bramkarza, który nie będzie już rzucać się desperacko na piłkę toczącą się żółwim tempem. Obrońcy będą rozsądniej analizować ustawienie pozostałych zawodników na boisku, a napastnicy - lepiej oceniać, w którym miejscu najlepiej przyjąć długie podanie. Nowością ma być także możliwość sterowania zawodnikiem nie tylko w ośmiu kierunkach - możemy się spodziewać pełnej swobody ruchu w 360 stopniach.
Biorąc pod uwagę fakt, że konsolowa wersja FIFA09 była grą po prostu świetną, możemy się spodziewać, że nowa piłka kopana od EA Sports pobije rekordy popularności. Czy tak się stanie, dowiemy się za miesiąc. Premierę FIFA10 przewidziano na 2 października.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl