>>
Coś z niczego - zabawki dla oszczędnych Madonna skakała na skakance, tańczyła na rurze i oczywiście kręciła uwodzicielsko biodrami. Ponad 80 tysięcy widzów na lotnisku na warszawskim Bemowie Madonna uwiodła nie tylko śpiewem, lecz także sprawnością fizyczną (w czwartkowym "Metrze" opisaliśmy jej morderczy zestaw codziennych ćwiczeń; szukaj go na emetro.pl). Zeskoczyła też przed barierki, podała fanom mikrofon i wzruszyła się, usłyszawszy "Sto lat", śpiewane specjalnie dla niej.
Ale tłum fanów zebrał się już trzy godzin przed występem gwiazdy. - Jedliśmy pizzę, hot dogi, popijaliśmy wodę, nastrój jak na wielkim pikniku, było rodzinnie i radośnie - opowiada 26-letnia Anita, która bilet na koncert kupiła już w lutym. Była zaskoczona wielka liczbą Rosjan (najczęściej całymi rodzinami), którzy przyjechali na koncert i ich świetnym przygotowaniem: mieli koce, karimaty, krzesełka.
Po lotnisku kręciły się (zwykle w parach) też liczne polskie wcielenia Madonny, czyli nastoletnie dziewczęta w czarnych minispódniczkach i w kozakach z ćwiekami, na wysokich obcasach. Po ich minach widać było, jak długo czekały na tę chwilę i że się do niej bardzo poważnie przygotowywały.
O 21.23. po obydwu bokach sceny pojawiły się olbrzymie świecące litery "M". Okrzykami i gromami oklasków publiczność powitała swoją idolkę na pierwszym koncercie w Polsce. Przy "You Must Love Me", tak jak zapowiadali fani, gwiazda zobaczyła morze wyciętych z papieru serc. Ktoś trzymał transparent "You changed my life" ("Zmieniłaś moje życie"). - Za każdym razem, gdy gram koncert, widzę wasze uśmiechy i czuję waszą miłość. To wy zmieniacie moje życie. To najlepszy prezent urodzinowy, jaki kiedykolwiek dostałam - powiedziała artystka. Jej uśmiech wzbudził również wielbiciel trzymający transparent z napisem "Adopt me" ("Adoptuj mnie").
Anna na koncert Madonny przyjechała z Krakowa: - Nasze polskie gwiazdy mogłyby się wiele od niej nauczyć. Oprócz czerpania z rytmów dyskotekowych i momentami zapierających dech w piersiach wizualizacji, dostrzegłam w jej występie inspiracje japońskim teatrem No oraz kulturą cygańską - wylicza. Michał, 30-letni Warszak, miał zastrzeżenia: - Byłem na występie U2 w Chorzowie. Bono lepiej nawiązywał kontakt z publicznością niż Madonna - narzekał.
Piosenkarka nie zapomniała o zmarłym niedawno Michaelu Jacksonie. Krzyczała, że to jeden z największych artystów na świecie. Przy dźwiękach "Billie Jean" na scenę wskoczył tancerz ubrany jak Jacko. Publiczność szalała w trakcie "Like a Prayer" albo "Frozen". Najnowsze kawałki - "She's Not Me" albo "4 Minutes", okraszone nowoczesnym brzmieniem, pobudzały fanów do dynamicznego tańca, dopóki na ekranie nie pojawił się napis "Game Over". Bisów nie było. Tłum powoli wydostawał się z lotniska. Pomiędzy pieszych na zamkniętej dla zwykłych śmiertelników ul. Powstańców Śląskich wdzierały się wielkie terenowe auta, należące prawdopodobnie do VIP-ów, których zakaz poruszania się
samochodem widocznie nie obowiązywał.
Bójek ani manifestacji katolickiej organizacji Pro Polonia ku zdziwieniu wielu nie było.
Najliczniejsze koncerty w Polsce:400 tys. ludzi przyjechało na tegoroczny Woodstock do Kostrzyna nad Odrą
110 tys. widzów było na koncercie Michaela Jacksona na warszawskim Bemowie w 1996 roku,
80 tys. - w ub. sobotę na Madonnie
70 tys. - koncert U2 na Stadionie Śląskim w Chorzowie 6 sierpnia,
ponad 60 tysięcy widzów - festiwal Open'er w Gdyni 2-5 lipca
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl