http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Co w tej trawie piszczy?

Michał Stangret
2009-10-28, ostatnia aktualizacja 2009-10-28 17:54

Producent wódki szuka chętnych, którzy w domu, w doniczkach, wyhodują mu trawę żubrową. Daje 5 tys. zł. Szalony eksperyment czy ukryta reklama? Sprawę zbada Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych

>> Jak oduczyć psa żebrania

"Stock Polska Sp. z o.o. podejmie współpracę z osobami zainteresowanymi domową hodowlą trawy żubrowej. To oferta dla każdego" - taki anons producent wódki Żołądkowej Gorzkiej umieszcza w prasie i internecie wśród ogłoszeń o pracy. Zakres obowiązków plantatora: założenie doniczkowej hodowli z powierzonych sadzonek, dbałość o wysoką jakość źdźbeł, dostarczenie plonów do siedziby Stock Polska Sp. z o.o. Firma oferuje atrakcyjne wynagrodzenie: 5 tys. zł. Oczekiwania? Wiek powyżej 18 lat, przyjazne usposobienie. Doświadczenie w ogrodnictwie niewymagane.

To żart? - Nie. Przeprowadzamy rekrutację, zamierzamy podjąć współpracę z pięcioma osobami, z którymi podpiszemy umowy o dzieło - mówi Ewelina Szymeczko ze Stock Polska. Osoby wybrane do współpracy mają dostać 5 tys. zł bez względu na to, ile trawy wyhodują.

Czy naprawdę przemysłowa produkcja wódki może opierać się na chałupniczej uprawie trawy? - Chcemy przetestować nowe metody pozyskiwania trawy żubrowej, ponieważ ze starych nie jesteśmy do końca zadowoleni - odpowiada Szymeczko.

Tradycyjnie Stock pozyskuje naturalną trawę z okolic Białowieży. Coś z nią nie tak? Firma nie chce niczego zdradzić. - Jeśli nowy kanał surowca spełni nasze oczekiwania, rozważymy jego rozszerzenie - mówi Szymeczko.

Dzwonimy do producenta konkurencyjnej Żubrówki, który też pozyskuje surowiec z Białowieży. Przekonuje, że z trawą nie stało się nic złego: - Trawa z Puszczy Białowieskiej jest wyjątkowa właśnie dlatego, że rośnie dziko. Człowiek ingeruje tylko w jej ścinanie, ale stosujemy metody jak najbardziej naturalne: wynajmujemy osoby, które sierpami tną ją przy samych korzeniach. Hodowla nigdy by nam nie przyszła do głowy - mówi Joanna Kalicka z Central European Distribution Corporation.

Dlaczego więc konkurencja chce trawy z doniczek? - To marketing. Alkoholu nie wolno oficjalnie reklamować. Nam takie tricki nie przyszłyby do głowy - twierdzi Kalicka. Za złamanie zakazu producentowi grozi grzywna od 10 do 500 tys. zł.

Oficjalnie Stock Polska zapewnia, że jego ogłoszenie rekrutacyjne nie jest ukrytą reklamą. Dzwonimy do Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, która m.in. stoi na straży przestrzegania prawa antyalkoholowego. - Pierwsze słyszymy o takim zdarzeniu. Zbadamy legalność tego ogłoszenia, ale potrzebujemy czasu. Damy odpowiedź pod koniec tygodnia - tłumaczy Marek Romsicki z PARPA.



Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy