Kilka dni temu znajomy naszej redakcyjnej koleżanki zmienił profilowe zdjęcie na Facebooku. Z poważnego gościa w okularach z rogowymi oprawkami zmienił się w... kolorowego konika. Jego nowy "awatar" spodobał się setkom znajomych, ale nikt nie spytał, skąd ta zmiana. Koleżanka poklikała i odkryła, że Artur nie jest jedyny. - Hej, nic nie mówiłeś, że jesteś bronie - napisała na czacie. - Że kto? - zdziwił się. - No wiesz... brother of pony, są was miliony... Ale dlaczego właściwie 37-letni facet kocha animowane kucyki? - dopytywała. - Ja po prostu codziennie rano oglądam z córką "My Little Pony"... Koniki wydały mi się sympatyczne, nie ma w tym ideologii...
Zaraz potem jednak zalajkował na Fejsie społeczność bronies.
Lubimy świat, w którym rządzi przyjaźń Nazwa "bronies" pochodzi od słów "bro" - brat, ziomek - i "pony" - kucyk. Ci, którzy do nich należą, mają średnio 14-30 lat, większość z nich to mężczyźni, dużo czasu spędzają w internecie i ponad wszystko kochają przygody kucyków z animowanej serii "My Little Pony: Przyjaźń to magia". W wolnych chwilach tworzą w sieci przeróbki serialu, nagrywają własną muzykę, rysują kucyki we własnych interpretacjach, piszą o nich opowiadania, a niektórzy nawet wytwarzają swoje gadżety, figurki, pluszaki itp. związane z kreskówką.
- Jesteśmy przytłoczeni tym okrutnym szarym światem. Od czasu do czasu lubimy zatopić się w cukierkowej rzeczywistości kucyków, gdzie rządzi przyjaźń - mówi Patryk, 24-letni student informatyki. - To jest nasza odskocznia. Wychowaliśmy się na starych bajkach i z kucykami wracamy do naszego dzieciństwa. Wyjątkowością naszego fandomu, czyli kucykowej społeczności, jest to, że skupia dorosłych facetów. Ale skoro nikogo nie dziwi, że ludzie w sieci, ale też telewizji, chwalą się przemocą, brutalnym seksem, jest ku temu społeczne przyzwolenie, to niech nikogo nie dziwi nasza frajda z kucykami - dodaje.
Tatusiowie siadają przed telewizorami Nikt nie wie, kto był pierwszym brony w Polsce. Wiadomo natomiast, że
moda na kucyki pojawiła się u nas, podobnie, jak na całym świecie w 2010 r., kiedy Lauren Faust, producentka i reżyserka animacji (odpowiedzialna za sukces takich seriali jak "Atomówki" czy "Dom dla zmyślonych przyjaciół pani Foster"), wzięła się za kolejną serię przygód kolorowych kucyków. Podobno uznała, że dotychczasowa kiczowata i przesłodzona forma serialu jest uwłaczająca dla odbiorców. Prace nad kolejnym sezonem trwały rok, ale efekt przerósł oczekiwania producentów. Faust postawiła na humor oraz na parodię popkultury - od nawiązań do filmu "Big Lebowski", po "Indiana Jones" czy muzyki z "Odysei kosmicznej 2001" Stanleya Kubricka czy motywu muzycznego z "Benny Hilla" czy "Gwiezdnych Wojen".
Serial zaczęły oglądać nie tylko małe dziewczynki, ale i ich tatusiowie.
Jak kucyki wskoczyły do sieci Z odcinka na odcinek liczba fanów, którzy w internecie przerabiają po swojemu kucykowe przygody - robią kolaże, filmiki, nagrywają
piosenki - ciągle się powiększa. Najpopularniejszy bronie-
blog notuje 5 milionów odsłon miesięcznie. Do tej pory powstało ponad 1200 fanficów (fan fiction - opowiadania pisane przez fanów dla fanów). Najdłuższy z nich - "Fallout: Equestria" - rozgrywa się w postapokaliptycznej rzeczywistości i liczy już 40 rozdziałów, a jego tekst mieści się na ok. 2000 stronach A4. Wśród amerykańskich fanów znalazł się wrestler John Cena i były prezydent Bill Clinton. Kilku bronies zasiada podobno w radach nadzorczych znanych amerykańskich firm, lecz nie zdradzają szczegółów. Jak jest w Polsce?
Do Tesco po figurki, potem na piwo - Widziałem na dziale dziecięcym w Tesco grupę dorosłych facetów, którzy wyrywali sobie z rąk figurki kucyków - opowiada Łukasz Gawroński, 29-letni informatyk z Wrocławia. Po chwili dodaje, że żartował. - Ale na poważnie, to jesteśmy aktywni i z dnia na dzień jest nas coraz więcej. Za granicą robią na razie fajniejsze rzeczy, ale do czasu - mówi.
Aktywnych polskich bronies jest ok. 2-3 tys. Skupiający ich kucykowy blog mylittlebrony.blogspot.com odwiedziło ponad 830 tys. internautów. Fejsbukowy fanpejdż miłośników kucyków ma ponad 1,6 tys. fanów, ale są jeszcze fora i czaty poświęcone przygodom małych koników. Oprócz internetowych aktywności, bronies spotykają się też w realnym świecie. Na zeszłotygodniowy wrocławskie ponymeet (spotkanie bronies) przyjechało 50 fanów z całej Polski.
Najpierw była obowiązkowa wyprawa do Tesco po nowe figurki, potem wspólne oglądanie najnowszego odcinka serialu, konkurs wiedzy na temat kucyków i konkurs graficzny, w którym fani pokazali swoje animacje, drzeworyty, flagi i figurki. A później, jak przystało na facetów, większość już przy piwie w
pubie dalej rozmawiała o konikach. Każdy z bronies utożsamia się z jednym z sześciu głównych bohaterów - większość uwielbia
Rainbow Dash. To niebieski pegaz (pegazka?) o krótkich włosach, typ chłopczycy. Jest najszybsza, odważna i pewna siebie.
- W ogóle bohaterowie są świetnie narysowani, mają głębokie charaktery - opowiada Gawroński. - Każdy znajdzie postać, z którą mógłby się utożsamić. A podłożone głosy są wręcz genialnie, pomysły na odcinki - wspaniałe! Wszystko to złożyło się na wesołą i radosną opowieść o przyjaźni, która przemawia praktycznie do każdego.
Kto się wstydzi bronies Bronies nie mają problemów z tym, żeby się ujawniać, nie wstydzą się swojej pasji. - Moja dziewczyna najpierw się ze mnie śmiała, ale jak zobaczyła jeden odcinek, kucyki ją pochłonęły - opowiada Gawroński. - Nie mamy problemów z nietolerancją, nikt nas nie wyśmiewa, nie nazywa ukrytą opcją gejowską. Ludzie tylko się dziwią i pytają, czy na pewno wszystko z nami w porządku. Ale wydaje mi się, że serial ogląda naprawdę wielu dorosłych facetów, którzy wstydzą się do tego przyznać. Ale taki kucykowy coming out naprawdę pomaga - dodaje Gawroński.
- Nawet jeśli nam zabawa kucykami wydaje się abstrakcyjna, nie powinniśmy tego w żaden sposób stygmatyzować, próbować nazywać "normalnym" czy "nienormalnym" - zgadza się socjolog dr Jacek Kurzępa. - Widocznie im daje to jakąś radość, daje to, czego im brakuje w realnym życiu i relacjach - zaufanie, przyjaźń, szczerość, wiarę w innych ludzi i siebie. Nikogo nie krzywdzą, przeciwnie, fascynuje ich świat, w którym wrażliwość jest wszechogarniająca. Kucyki łączy przyjaźń. Być może bronies substytut tej bliskości odnaleźli w sieci - dodaje.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl